wciąż

15/11/2013

słoneczny sierpień pali mi głowę
sierpniowe słońce
czy coś

nocnocne

10/10/2013

koszmary kosz mary
czary przelane
zlane
potem
prze rażenie przerażenie

ja się kłaniam.

19/08/2013

nie wysyłam zaproszeń

nie przyjmuje przeproszeń
nie daje drugiej szansy

ja się nie obrażam
nie mam kogo pozdrowić

#29

18/07/2013

ranna godzina po
ranna to samo
tu cel nie pal
nie rób
to co czujesz to sam
nie wiesz czy wiesz

od ciąć do trwać.

13/07/2013

Że te troski z troski to ja wiem, zdaję sobie sprawę, ale jest takie ale, że to gorsze niż najgorsza obojętność, momentami tak męczące, że nic tylko się schować, uciec, biec albo nagle zatrzymać się i od ciąć do trwać. Wyrzucam z siebie, zaprzestaję kontaktów z otoczeniem, zamykam się, wyciszam, udaję, że mnie nie ma. Skutkuje to urazami różnego stopnia, długofalowymi powikłaniami w relacjach i słabnącym zaufaniem reszty świata do mnie. I mnie do reszty. Nic później tylko tłumaczyć i wyjaśniać, opowiadać i relacjonować, przepraszać, analizować, znów potwierdzać, że nic nie musisz, gdy możesz wszystko.
I po raz kolejny ten sam schemat
już się nie powtórzy.

#4

27/06/2013

kto ja nie wiem kto
to jest

jak może mi
się

wydawać
i co

o granicznik

20/05/2013

do szału mnie
doprowadzi do
kresu wytrzymało się
tyle i po
co dlaczego
się przejmuję

ponoc

06/05/2013

coś się śniło. nie pamiętam. nie mogę sobie przypomnieć. jakiś niepokój. uczucie strachu. telepatia. nieskończoność. uczucie pewności. wszystko przelotnie. pachniało waniliowo cytrynowo. ktoś coś mówił. ciemno. dużo ludzi, wszyscy oceniali moje poczynania. a ja w tym jakaś niewyraźna. bo widziałam siebie jako część akcji, jako uczestnika wydarzeń. coś mówiłam. z czegoś się tłumaczyłam. coś próbowałam zrobić. gdzieś biegłam, dokądś szłam. trochę się bałam, trochę uspokajałam. to wszystko gdzieś się działo. jakieś pomieszczenia, jakaś otwarta przestrzeń. trudno odtworzyć. trudno pozbierać strzępy pourywanych obrazów.
śniło się wszystko.

mgła

17/03/2013

Płyniemy w chmurnym tunelu jakby w nieznane rejony swojskości, trzymając się kurczowo pewności, choć pewne jest tylko to, że nic pewnego nie ma. Podwójnie zatem sobie zaprzeczając, dążymy do równoważności, harmonijnego połączenia środka i zewnętrza, tam i tu, wtedy i teraz, pytania i odpowiedzi. Albo odpowiedzi i pytania, pytamy sami siebie. Byle zgodnie z normą lub chociaż w pełni świadomie z przyzwyczajenia zaufać nie komu czemu innemu, tylko sobie. Bez szkodliwości dla mentalności pozostając.

przeMyśl

27/01/2013

Niestety, przyswojony mi nawyk myślenia doprowadza do tego, że moje myśli pastwią się nade mną i nigdy nie dają mi spokoju.

M. Haushofer, Mansarda


  • RSS